Krzysztof Lausch - Fakir2

  Bo w tym cały sens istnienia,

żeby umieć żyć...

Kalendarz

Nasze zloty

Oprogramowanie CMS
Kolejna nagroda dla Magosi:-)

http://www.wsp.krakow.pl/inow/?a=news&id=64

 

Fragment nagrodzonej pracy:

 

Nadal czwartek Godz. 16.00Pijalnia zdrojowa

 

Proces pisania zaczyna mi się kojarzyć ze smakiem zimnej wody mineralnej ze źródła „Miłość” i rozgniatanych językiem o podniebienie słodkich malin na przemian z kwaskowatymi jeżynami. – W promocji, dla pani po znajomości ostatnie pudełko za 2 zł - przywitał mnie znajomy Malinowy Pan, u którego zaopatruję się w pachnące słońcem owoce. Kupuję, podchodzę z kubkiem do kranu w zdrojowej pijalni, rozkładam się na „swoim stoliku” pod palmami i… mogę pisać.

 

 

To właśnie jest delektowanie się chwilą, smakowanie dnia, celebrowanie ulubionych czynności. To życie, które może być moją codziennością. A może żyć tak, by każdy dzień był świętem, ostatnią niedzielą? Dlaczego wydaje nam się oczywista konieczność robienia wszystkiego, czego oczekują i wymagają od nas inni: pisanie planów rozwoju, robienie zebrań, przygotowywanie prezentacji; a zaskakuje nas pomysł cieszenia się każdą chwilą, świętowanie Życia? Przecież w pożegnalnych przemówieniach, kierowanych do moich gimnazjalistów mówiłam od 10 lat te same słowa:

 

-W życiu najważniejsze jest życia. Drugi człowiek, emocje, których doświadczacie, chwila, która mija. Dlatego- cieszcie się życiem.

 

Czy ja sama – Mądry Belfer - potrafiłam cieszyć się życiem?? Czasem(!) - jak miałam czas i siły… Ale ostatnio coraz częściej i sił, i czasu nie starczało…

 

Jakie pyszne te maliny-jeżyny. Cudna mieszanka: słodycz i miękkość malin zaskakująco łączy się z chrupką kwaskowatością jeżyn. Słodko-kwaśne, słodko-kwaśne, czerwono-czarne-czerwono-czarne. I łyk wody. Jak życie. Poezja za całe 2 zł w promocji. Bez 0,99 na końcu;-)

Pisanie Magosi

     Moja Pasja - Pisanie. Do tej pory - oprócz Dziennika dla siebie, to pisanie raczej okazjonalne, kilka wygranych konkursów, od 10 lat publikacje w oświatowej prasie. Lubię to, to moja terapia na głupotę i zło. 
Teraz - przede mną rok - może się uda, może starczy pomysłów i konsekwencji na COŚ więcej?
A Ogród jak Małgoś-iny - to też kolejne wyzwanie, mam Swoje Miejsce na Ziemi, dzisiaj całe w ogromniastych znów świeżych zaspach, ale ...wiosna idzie... mam czas... mam potrzebę. Jak Małgoś mogła pokochać grzebanie w ziemi - to i mnie się uda :-)

 

Sposób na Kobiecość

 

 

      Zawsze byłam Grzeczną Dziewczynką. Gorzej – byłam Córką Pani Nauczycielki ;-) I pewnie poszłabym do nieba, gdybym nie odkryła, że Kobiecość jest inspirująca.
      Zaczęło się od tego, że kupiłam Korale. Duże, pomarańczowe, oryginalne: szklane paciorki, mosiężne grawerowane serduszka, drewniane kule, wszystko nanizane na pomarańczową wstążkę. Kupiłam je wiedziona irracjonalnym impulsem, który wydał mi się bez sensu już po przyjściu do domu, bo ja w ogóle nie nosiłam biżuterii, z wyjątkiem złotego łańcuszka i sztucznych pereł. Korale trafiły do szuflady. Pewnego majowego dnia stwierdziłam, że wyglądam jakoś niewyraźnie. Założyłam korale i zebrałam tego dnia mnóstwo komplementów.
Poszłam za ciosem. Zmieniłam fryzurę: krótko, coraz krócej. Fryzjerka odradzała zmianę koloru, polecając niezmiennie blade pasemka. Nie przekonywałam jej do swojego pomysłu - po prostu zmieniłam fryzjerkę! I wolę swoją rudawą fryzurkę zamiast poważnego uczesania w mysim kolorze.
     Potem pokochałam Wysokie Obcasy. Odczuwam zmysłową przyjemność nakładania eleganckich czółenek. Odkryłam urok butów wyszczuplających nogę, przyciągających wzrok, fascynujących kolorem. Razem z butami pojawiły się nowe torebki, szale, rękawiczki…
Dwa lata temu kupiłam pierwszy Kapelusz. I ciągle z taką pewną nieśmiałością swoich 150 cm wypróbowuję jego magię. Sprawdził się w wersji nieco zawadiackiej, z małym rondem, trochę jak żart w listopadowy dzień.
     Im częściej spoglądałam w lustro, tym bardziej przeszkadzały mi oponki w talii. Zmiana diety, 5 porcji warzyw/owoców każdego dnia, poranna gimnastyka, jazda na rowerze przyniosły efekt bez specjalnych wyrzeczeń. Waga 51 kg zupełnie mnie zadowala.
Moja Kobiecość? Korale, fryzura, wysokie obcasy, kapelusze, szale…? Tak naprawdę Moja Kobiecość jest we mnie. To świadomość swojej Wartości, pewności tego, co robię, tego, gdzie jestem… Moja Kobiecość to siła mojego autorytetu, siła pewności siebie, to także - może paradoksalnie – odwaga pozwolenia sobie na słabość. Sztuka relaksu, korzystania z uroków życia, uśmiech i optymizm. Moja Kobiecość to możliwość i chęć dokonywania zmian, sztuka wyboru, odwaga realizacji marzeń. Pracę pełną pasji powoli zamieniam na Pasje pełne przyjemności.
     Przestałam być Grzeczną Dziewczynką. Przestałam utożsamiać swoją wartość z prestiżem stanowiska i z tym, co wypada. Moda, zmiana trybu życia pomogły mi w zmianie wizerunku. Ale istotą Kobiecości jest wewnętrzna akceptacja siebie. Dojrzałam do Bycia Kobietą. I dobrze mi z tym. Żyję kolorowo, po swojemu, z apetytem na więcej i ciekawiej.

 

 

                                                                              Praca nagrodzona w konkursie 40+ Podkręć kobiecość

[ Cookies - info ]Oprogramowanie CMS: DragoN-NogarD © ( www: http://nogard.pl )